Umbumbulu

Umbumbulu

Dzisiejszy temat wpisu będzie spokojniejszy i zdecydowanie mniej obszerny niż ostatnio, gdyż będzie dotyczył głównie tylko jednej atrakcji, którą udało mi się zobaczyć 3 tygodnie temu. Post dotyczy mojego pierwszego wyjazdu na SAFARI! Takie niespełnione jeszcze dotąd, dziecięce marzenie o zobaczeniu dzikich zwierząt w ich naturalnym siedlisku – właśnie się spełnia!! W niedzielny poranek moi najemcy zaproponowali mi spędzenie tego dnia wraz z nimi w rezerwacie zlokalizowanym pomiędzy Durbanem a  Pietermaritzburgem. Tala Private Game Reserve jest prywatnym rezerwatem przyrody zlokalizowanym na wzgórzach spokojnej rolniczej społeczności w KwaZulu-Natal. Teren rezerwatu tworzy doskonałe tło dzięki niezliczonej ilości drzew akacjowych, otwartych polan i podmokłych obszarów do obserwowania dzikiej zwierzyny i ptaków.

Tala jest domem dla ponad 380 gatunków ptaków jak również dla dużych zwierząt łownych, takich jak: nosorożec, kudu, hipopotam, żyrafa czy antylopowiec szablorogi. Na pytanie mojej landlord Karin „jakie zwierzę chciałbyś najbardziej zobaczyć w rezerwacie?” bez wahania odpowiedziałem „żyrafy!”.

I owszem, udało mi się zobaczyć na początku dwie, które były ukryte, gdzieś pomiędzy afrykańskim buszem. Natomiast pod koniec tego wojażu, spotkałem dwukrotnie całe stado zamieszkujące ten rezerwat! Były piękne! A świetną wiadomością jest to, iż większość tych żyraf, które spotkałem były jeszcze młodziutkie!

Zobaczyłem też zebry, nosorożce, strusie, hipopotamy, antylopowce szablorogie, bawoły czy małpy. Udało mi się nawet zobaczyć bajkowego Pumbę, czyli guźca, który w szybkim tempie przewędrował przez trawiaste polany rezerwatu.

Przed moim pierwszym życiowym safari, niespełna miesiąc wcześniej, światowe media obiegła okropna informacja o tym, że na terenie rezerwatu zlokalizowanego w Botswanie znaleziono tuszę 90 zabitych słoni, oczywiście pozbawionych swoich ciosów.. Przerażające a zarazem przykre, słyszeć informacje o tym jak nasz gatunek doprowadził do wymordowania (jak podaje raport WWF) 60% zwierząt w przeciągu tylko 40 lat(!!!). Co prawda, rezerwat nie oferował mi spotkania słonia, gdyż po prostu go nie mieli, ale udało mi się za to zobaczyć kilka nosorożców… i niestety był to najbardziej przykry, przygnębiający obraz jaki miałem kiedykolwiek okazję oglądać.. TAK – oczywiście zwierzęta są zadbane, wyglądają świetnie. Poza tym, że nie posiadały swoich charakterystycznych rogów – nosów. Dlaczego? Właśnie ta część ich ciała uchodzi za trofeum na czarnym rynku, między innymi w Chinach. Społeczność azjatycka używa rogów nosorożców do tworzenia leków, które nie są w żaden sposób potwierdzone naukowo o tym, że są skuteczne(!). Co gorsza, dosłownie tydzień temu CHINY zalegalizowały handel i stosowanie kości tygrysów oraz ROGÓW NOSOROŻCÓW do celów medycznych, naukowych i edukacyjnych! Najgorszym faktem jest to, że na świecie żyje już tylko 30 tysięcy osobników tego pięknego gatunku zwierząt.  Prawdopodobnie, następne nasze pokolenie będzie już tylko czytać o tych zwierzętach w książkach..  Powyżej opisane sytuacje doprowadziły do tego, że DLA ICH WŁASNEGO BEZPIECZEŃSTWA PRZED CZŁOWIEKIEM – obcina się im ich cechy rozpoznawcze, czyli rogi.. Poza tym, owa grupa nosorożców w tym parku jest obserwowana 24h na dobę przez specjalnie zatrudnionych „ochroniarzy nosorożców”. Brzmi jak absurd? I jest, ale większym absurdem jest to, że to nasz gatunek – homo sapiens jest odpowiedzialny za “masowe szóste wymieranie”..

Ogromnym plusem jest to, że teren całego rezerwatu nie należy do zbyt obszernych, co daje szanse zwykłemu turyście z Europy zobaczenie prawie wszystkich gatunków zwierząt, które zamieszkują ten rezerwat.  Na koniec chciałbym się tylko wybronić być może z fali hejtu na temat „safari w prywatnym rezerwacie”. Może to zabrzmieć jak kpina, jak absurd, że będąc w Afryce pojechałem do prywatnego rezerwatu, że ludzie robią kolejny biznes na zwierzętach – a być może cały dochód wędruje w ich portfele, strefę usługową zlokalizowaną na jej terenie. Tak, tak – na tym obszarze można zorganizować spotkania biznesowe, wesela, miesiąc miodowy itp. sprawy. Natomiast ja, chciałbym się wybronić z mojej decyzji o wizycie w tym parku i być może wybronić społeczność, która „zarabia” (pracuje) dla tego rezerwatu. Kwestia rozchodzi się o hajs i życie w zamkniętej przestrzeni (która, moim zdaniem należała do bardzo obszernych) czy niewoli zwierząt. Uważam, że świat zawsze będzie się kręcił wokół możliwości wzbogacenia się. Społeczność, która troszczy się o ten park robi to najlepiej jak tylko może! Zwierzęta były zadbane, nie bały się, mają swobodną przestrzeń do codziennego życia, a co najlepsze – mają zapewnioną OCHRONĘ PRZED KŁUSOWNIKAMI.



4 thoughts on “Umbumbulu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *