Simonstad / Półwysep Przylądkowy / Hermanus / Helderberg Rural

Simonstad / Półwysep Przylądkowy / Hermanus / Helderberg Rural

Kapsztad to nie tylko atrakcje znajdujące się w samym mieście, ale również te zlokalizowane w bliskim sąsiedztwie. W czasie mojego 8 dniowego pobytu w Cape, udałem się wraz z moimi znajomymi do kilku innych miejscowości. Naszym pierwszym kierunkiem było miasto Simonstad zlokalizowane 45 kilometrów od naszego miejsca zakwaterowania. Dotarliśmy tam wypożyczonym przez nas samochodem. Główną atrakcją w tej miejscowości jest plaża Boulders Beach, ale nie dlatego, że jest super-mega piękna, ale dlatego, że zamieszkują ją pingwiny przylądkowe! Niestety, wtorkowa pogoda nie należała do udanych. Cały dzień padało, było wietrznie i ponuro. Nie mniej jednak, udało nam się zobaczyć dużą ilość pingwinów zamieszkujących ten obszar. Wiele osób jest zdziwionych że w Afryce żyją pingwiny, przecież kojarzą się one z Antarktydą. Warto zaznaczyć, że ten obszar nie jest jedynym na świecie, gdzie żyją pingwiny w ciepłych krajach. Sam teren jest ogrodzony a lokalne władze opiekują się tymi zwierzętami. W celu dostania się na plażę z pingwinami, trzeba było uiścić opłatę za wstęp. My zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, gdyż wstęp nie należał do najtańszych, a i pogoda nie była zbyt przyjemna na spacer po plaży.

Tego samego dnia postanowiliśmy również zwiedzić Półwysep Przylądkowy, gdyż znajdują się na nim dwie latarnie morskie, ale nie one stanowiły o wyjątkowości tego miejsca. Na tym półwyspie jest zlokalizowany Przylądek Dobrej Nadziei oraz Cape Point. Pierwszy z nich został odkryty w 1488 roku przez mojego imiennika Bartolomeu’a Dias. Pierwotnie był on uważany za miejsce rozgraniczenia Oceanu Atlantyckiego i Indyjskiego, obecnie za to miejsce jest przyjmowany Przylądek Igielny. Wjazd na teren Półwyspu Przylądkowego był płatny, gdyż obszar ten należny do narodowego parku Table Mountain. Czy było warto? Ocenę pozostawiam już wam, gdyż na mnie i moich znajomych to miejsce nie zrobiło wielkiego “wow”. Myślę, że w dużej mierze jest to spowodowane tym, iż miasto Kapsztad oferuje tyle bezkonkurencyjnych atrakcji, że cokolwiek innego wypada na jego tle blado. 🤔 Kiedy udało mi się dotrzeć na Cape Point dostrzegłem na murze pawiana, który delektował się wcześniej otrzymanym ciastkiem od innych turystów. I tutaj chciałbym was przestrzec przed takimi lekkomyślnymi pomysłami. Pawiany są bardzo agresywne w szczególności kiedy w grę wchodzi jedzenie! Po kilku minutach w tym miejscu, nagle moim oczom ukazało się kilka naprawdę sporych rozmiarów pawianów. Okazało się bowiem, że wyczuły jedzenie i ruszyły w pogoni za nami, czyli turystami. W obawie przed jakimkolwiek agresywnym zachowaniem z ich strony, postanowiłem wrócić do położonej na tym obszarze restauracji. Niestety – owe zwierzaki wyruszyły za nami aż do tego miejsca. Nie ukrywam, że cała sytuacja nie należała do zbyt komfortowych, lecz ostatecznie nie doszło do jakiegokolwiek niebezpiecznego zachowania z ich strony.

Kolejnego dnia naszym kierunkiem zwiedzania była miejscowość Hermanus. Miasto to jest zlokalizowane 120 kilometrów od stolicy państwa, a jego główną atrakcją jest możliwość obserwowania wielorybów! Mam ogromne szczęście, że przebywam w Republice Południowej Afryki w tym okresie roku, gdyż szansa na obserwowanie największych ryb na świecie jest możliwa tylko w okresie zimy/wiosny. Nasz pobyt w Hermanus rozpoczęliśmy obiadem i kawą wraz ze znajomymi Sabriny, którzy na co dzień mieszkają w Johannesburgu. Miejscem naszego spotkania okazała się restauracja Bientang’s Cave Restaurant & Wine Bar, która jest wbudowana w naturalną jaskinię oraz na zboczach skał, co gwarantuje delektowanie się zamówionym posiłkiem, jednocześnie zachwycając się fenomenalną panoramą na Ocean Atlantycki z możliwością obserwowania wielorybów.

Po mile spędzonym popołudniu, pojechaliśmy do miejsca, oddalonego około 1 km od tej restauracji w celu obserwowania tych niesamowitych zwierząt. Przyznam się szczerze, że na początku byłem sceptycznie nastawiony do spędzenia tego dnia w tej miejscowości, gdyż uważałem, że ta atrakcja będzie należała do niezbyt ciekawych. Nic bardziej mylnego! Był to jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu! Kiedy siedziałem na zboczu urwiska skał i obserwowałem wieloryby miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. Piękne wspomnienie, piękne chwile. Zdecydowanie jest to rzecz, którą polecam każdemu, aby zrealizował. Oczywiście RPA nie byłoby sobą, gdyby tego dnia na niebie po raz kolejny pojawiła się tęcza! Tak, tak kraj ten jest znany również pod nazwą kraina tęczy – to prawda! 😳

Czwartkowy dzień postanowiliśmy spędzić, zwiedzając przy okoliczne winiarnie. RPA słynie z produkcji jednych z najlepszych win na świecie. Naszym pierwszym przystankiem była winiarnia zlokalizowana w miejscowości Helderberg Rural. Waterford Estate oferuje turystom degustację kilkunastu rodzajów win. Ja skusiłem się na degustacje ich win wraz z czekoladami. Największe zaskoczenie zrobiła na mnie degustacja czerwonego wina wraz z czekoladą z solą. Niepowtarzalne połączenie smaków! Kolejnym naszym przystankiem tego dnia była winiarnia Lourensford, zlokalizowana na obrzeżach Kapsztadu. W kolejnym miejscu, również skusiłem się na degustację win wraz z czekoladami, gdyż nie ukrywam, że uwielbiam słodycze! 🤗



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *